Kącik literacki

Rozprawka na podstawie „Zemsty” Aleksandra Fredry – fragmenty najlepszych prac (czwarte zadanie konkursowe ”Mistrz Lekkiego Pióra 2020/2021 „)

 

Nicola Gajewska (kl. VIII „b”) – 16 p.

   Przyjrzyjmy się takiej cesze jak szczerość. W mojej opinii Róża z „Małego Księcia” była do bólu szczera. Cecha ta uchodzi za zaletę, aczkolwiek u Róży szczerość poszła w złą stronę. Nie zwracała uwagi na uczucia Małego Księcia, mówiła wprost co jej się nie podoba i co chwilę wymyślała nowe wymagania. Przez wspomniane sytuacje chłopiec czuł się nieszczęśliwy i opuścił planetę.

 

Zuzanna Legiewicz (kl. VIII „b”) – 15 p.

   Po pierwsze każdy ma swój inny system wartości, przez co nie ma jasnej reguły co do tego, gdzie jest tak zwana „granica”. Moim zdaniem jest ona w tym momencie, w którym krzywdzimy innych ludzi swoim zachowaniem. Przykładem potwierdzającym to przypuszczenie jest widmo Złego Pana z „Dziadów cz.II” Adama Mickiewicza. Widmo to za życia przekroczyło tą granicę i musi za to teraz cierpieć .

 

Zuzanna Żukowska (kl. VIII „b”) -14 p.

   Drugi przykład, o którym warto wspomnieć to zachowanie Małego Księcia. Zawsze mówił prawdę, potrafił troszczyć się o wszystkich. Jego czyny były bardzo dojrzałe. Czasem musiał być stanowczy, lecz znał granicę, której przekroczyć nie wolno. Swój takt pokazał dbając o Różę, bez względu na jej trudny charakter i duże potrzeby.

 

Oliwia Brzeska (kl. VIII „a”) – 14 p.

   Bardzo często, gdy chcemy odnieść sukces i czuć się w związku z tym dużo lepiej, musimy pokonać na swojej drodze wiele przeszkód. Nie zawsze musimy pokonywać je sami, czasem po prostu potrzeba czasu, spokoju i przyglądania się, co w tej sprawie zrobi natura. Jako przykład chciałabym wspomnieć o pewnej spełnionej miłości. Miłości Klary i Wacława – podopiecznych głównych bohaterów komedii Aleksandra Fredry „Zemsta”. Nie od samego początku ich zakochanie się w sobie było akceptowane, potrzeba było trochę czasu. Wreszcie, gdy Cześnik postanowił, że Klara i Wacław powinni wziąć ślub, wszystko dobrze się skończyło.

 

Patrycja Niewiadomska (kl. VII) – 13 p.

   Uważam, że dużo dobrego życiu przyniesie nam najzwyklejsze czekanie, gdy będziemy spokojni i opanowani. Każdy z nas potrzebuje czasu na  przemyślenia. Podobna sytuacja miała miejsce w komedii Aleksandra Fredry pt. „Zemsta”. Dwóch bohaterów Cześnik i Rejent od dawna rywalizowali ze sobą, robiąc sobie na złość. Najistotniejszą przyczyną ich konfliktu był mur oddzielający ich włości. Nic nie wskazywało na ich zgodę, jednak ślub Wacława i Klary zakończył ich nieporozumienie. Można zauważyć, że miłość tutaj bardzo dużo zdziałała.

 

Aleksandra Załucka (kl. VIII „a”) – 12 p.

   Klara była podopieczną Cześnika, a Wacław synem Rejenta. Mimo sporów sąsiadów młodzi ludzie darzyli siebie uczuciem. Wiedzieli, że nie mogą po prostu iść do Cześnika i Rejenta, aby im o tym powiedzieć. Musieli być spokojnie i czekać na odpowiedni moment, a przy tym musieli zachowywać się naturalnie. Młodej parze było trudno, jednak w życiu zawsze są jakieś przeszkody. Taki rozwój sytuacji wpłynął na nich dobrze, po jakimś czasie wzięli ślub. Związanie się Klary z Wacławem zakończyło konflikt sąsiadów.

Oliwia Cymańska (kl. VII) – 12 p.

   Moim zdaniem bycie w związku wcale nie jest takie łatwe, jak się wydaje, ponieważ spotykamy na swojej drodze przeszkody, które próbujemy pokonać. Niekiedy potrzebny nam jest po prostu czas, spokój otaczająca nas natura. Dowodzą tego losy zakochanej pary bohaterów komedii Aleksandra Fredry pt. „Zemsta”. Miłość Klary i Wacława nie była akceptowana przez ich najbliższych. Jednak po pewnym czasie Cześnik postanowił zrobić Rejentowi na złość i Klara wyszła za Wacława. Dzięki temu zdarzeniu doszło do zgody między rywalami.

 

Alex Andryszczyk (kl. VII) – 12 p.

   Wielu ludzi, aby wyładować swoją energię potrzebuje czasu lub spokoju. […] są to elementy potrzebne, żeby w mózgu utrzymać harmonię i ład. […] Jeśli przy jakichś kłótniach nie będziemy się przekrzykiwać, dosłyszymy zdanie drugiej osoby i na odwrót. Takim przykładem są Cześnik z rejentem w kłótni o mur. Gdyby doszli do porozumienia, nie musieliby płacić mularzom, uniknęliby bitew.

 

 

 

Rozprawka na podstawie „Dziadów cz. II” Adama Mickiewicza oraz „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupery’ego – fragmenty najlepszych prac uczniowskich (”Mistrz Lekkiego Pióra 2020/2021” – trzecie zadanie konkursowe)

 

Nicola Gajewska, kl. VIII „b”- 16 p.

   Przyjrzyjmy się takiej cesze jak szczerość. W mojej opinii Róża z „Małego Księcia” była do bólu szczera. Cecha ta uchodzi za zaletę, aczkolwiek u Róży szczerość poszła w złą stronę. Nie zwracała uwagi na uczucia Małego Księcia, mówiła wprost co jej się nie podoba i co chwilę wymyślała nowe wymagania. Przez wspomniane sytuacje chłopiec czuł się nieszczęśliwy i opuścił planetę.

 

Zuzanna Legiewicz, kl. VIII „b”- 15 p.

   Po pierwsze każdy ma swój inny system wartości, przez co nie ma jasnej reguły co do tego, gdzie jest tak zwana „granica”. Moim zdaniem jest ona w tym momencie, w którym krzywdzimy innych ludzi swoim zachowaniem. Przykładem potwierdzającym to przypuszczenie jest widmo Złego Pana z „Dziadów cz.II” Adama Mickiewicza. Widmo to za życia przekroczyło tą granicę i musi za to teraz cierpieć .

 

Zuzanna Żukowska, kl. VIII „b”- 14 p.

   Drugi przykład, o którym warto wspomnieć to zachowanie Małego Księcia. Zawsze mówił prawdę, potrafił troszczyć się o wszystkich. Jego czyny były bardzo dojrzałe. Czasem musiał być stanowczy, lecz znał granicę, której przekroczyć nie wolno. Swój takt pokazał dbając o Różę, bez względu na jej trudny charakter i duże potrzeby.

 

Oliwia Brzeska, kl. VIII „a” – 14 p.

   Po drugie, kiedy coś staje się naszą rutyną, najczęściej zapominamy, co tak naprawdę ważne jest w naszym życiu i nie mamy na to czasu. Takim właśnie bohaterem był latarnik – bohater powiastki filozoficznej „Mały Książę” Antoine’a de Saint-Exupery’ego. Latarnik sumiennie wykonywał swoje obowiązki, jego życie skupiało się wyłącznie na pracy                      – zapalaniu latarni co minutę.[…] I chociaż wiedział, że jego praca jest bezużyteczna, nie próbował naprawić swoich warunków życia.

 

Wiktoria Charyton, kl. VIII „a” – 13 p.

   Chcąc próbować nowych rzeczy, często zapominamy o tych najważniejszych. Pasja lub próba znalezienia nowych przyjaciół jest czasami niebezpieczna, ponieważ wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Dlatego warto wiedzieć, kiedy powiedzieć stop i wrócić do normalnego życia. Taka sytuacja wystąpiła w powiastce filozoficznej „Mały Książę”. Główny bohater postanowił opuścić swoją planetę B-612, na której mieszkał razem z ukochaną Różą. Jednak pomimo żalu postanowił wyruszyć w podróż. […] To przeżycie utwierdziło go w przekonaniu, że Różą jest dla niego najważniejsza.

 

Martyna Pacek, kl. VIII „a” – 13 p.

   Ludzie robią różne złe rzeczy i podejmują okrutne decyzje. Nie mają skrupułów, będąc przy tym bez serca oraz empatii. Taka sytuacja miała miejsce w książce Adama Mickiewicza „Dziady cz. II”. Duch ciężki był bezlitosny za życia, na przykład pozwolił kobiecie z dzieckiem zamarznąć na dworze i pobił poddanego za kradzież jabłka z sadu. Nie znał współczucia.

 

Jan Szymański, kl. VIII „a” – 13 p.     

   Czasami ludzie posuną się za daleko i będą cierpieć z powodu wyrządzonego zła. […] Zosia za życia zachowywała się arogancko wobec każdego mężczyzny, który był dla niej miły. Posuwała się  za daleko, uwodząc mężczyzn, a potem łamiąc im serce. Wskutek takich czynów po śmierci Zosia została zawieszona między niebem a ziemią. Prosiła młodzieńców, aby przyciągnęli ją do ziemi, ale nikt nie chciał.

 

Aleksandra Załucka, kl. VIII „a” – 12 p.

   Nie można mieć zawsze wszystkiego, co się chce. Żyć w słodyczy, bez zmartwień. Trzeba poczuć smak prawdziwego życia. Bo jak nie teraz, to po śmierci złapie nas gorsza nuda i trwoga. Rózię i Józia z „Dziadów cz. II” A. Mickiewicza to spotkało, żyli w słodyczy, lecz po śmierci nie byli już szczęśliwi. Przekroczyli granicę bezwarunkowego, pięknego i radosnego życia.

 

Alex Andryszczyk, kl. VII – 12 p.

   W prawdziwym życiu mamy postawione różne granice. Musimy się do tego stosować, gdyż kiedy wyjdziemy za tę granicę, może się to dla nas źle skończyć. Granica to również zaufanie do drugiego człowieka. Musimy być pomocni tym osobom i nie przekraczać granic, które mogą spowodować utratę właściwej relacji.

 

Aniela Podborowska, kl. VII – 12 p.

   Drugim argumentem jest to, że dostajemy wielką szansę – życie na ziemi, z którą możemy zrobić, co chcemy. Mamy wolna wolę, czy chcemy wybrać dobro i po śmierci być w raju, czy przeciwnie wybrać zło i przez całą wieczność cierpieć w piekle jak Widmo Złego Pana z „Dziadów cz. II” A. Mickiewicza. Za życia było złym człowiekiem, który nie znał litości. Po śmierci doznał głodu i pragnienia.

 

Patrycja Niewiadomska, kl. VII – 12 p.

   Bardzo często mało osób myśli nad konsekwencjami swoich działań, większość osób najpierw coś wykona, a potem żałuje, lecz najważniejsze jest, żeby starać się naprawić swoje błędy, o ile jest taka możliwość. Dowodzą tego losy głównego bohatera lektury „Mały Książę”. Chłopiec posiadał różę, przez którą był krytykowany. Nie zwracała uwagi na to, co on czuje, tylko patrzyła na to, czego sama pragnie.

                                                                                                                            

 

 

 

Opowiadanie z opisem przeżyć wewnętrznych na podstawie „Opowieści wigilijnej” Charlesa Dickensa – fragmenty najlepszych prac („Mistrz Lekkiego Pióra 2020/2021” – drugie zadanie konkursowe)

 

Oliwia Brzeska, kl. VIII a – 15 pkt.

Dowiedziałem się też, że Scrooge posłał w prezencie swojemu pracownikowi Cratchitowi największego indyka w sklepie. Na pewno zrobiło mu się bardzo miło. A ja, kiedy o tym usłyszałem, z całego serca się ucieszyłem i pojawił mi się ogromny uśmiech na twarzy.[…] Jestem pod wrażeniem, jaki Scrooge okazał się hojny.

Wiktoria Charyton, kl. VIII a – 13 pkt.

      I tu dobrze sprawdza się słowa z „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupery’ego: „A oto mój sekret, jest bardzo prosty. Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Jestem dumny z mojego wuja, że to dobrze zrozumiał. I życzę każdemu, aby potrafił to wykorzystać w życiu.

Aleksandra Załucka, kl. VIII a – 13 pkt.

      Serce podskoczyło mi do gardła z radości. Przytuliłem Scrooge’a mocno […].Byłem pod wrażeniem, cały drżałem z niedowierzania. Wchodząc do salonu, inni też wyglądali na zaskoczonych. Nigdy się nie spodziewałem, że wuj się zmieni i będzie taki dobry. Razem rozmawialiśmy przy stole, tańczyliśmy. Ebenezer został do końca i pomógł mi posprzątać.

Alex Andryszczyk, kl. VII – 13 pkt.

      Zbliżają się kolejne święta Bożego Narodzenia. Nie mogę się doczekać, kiedy wspólnie z żoną i moim kochanym wujem usiądziemy do stołu. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, mimo że pogoda jest mroźna i ponura.[…]

– Zostanę ojcem! – krzyknąłem radośnie i klasnąłem w dłonie.

Ebenezer podskoczył z radości. Złapał Boba za ręce i tańczył pokracznie.

Martyna Pacek, kl. VIII a – 12 pkt.

      Widać, że świetnie się bawił […]  cały smutek i rozżalenie po oporze stryja poszły w niepamięć.[…] Porozmawialiśmy chwilę, a na koniec spytałem:

– Co się stało, że tak zmieniłeś nastawienie i jednak przyszedłeś na obiad?

– Wiesz, chciałem spędzić czas z wami, z rodziną. Tylko was mam – odpowiedział wuj.

Emilia Daczkowska, kl. VII – 11 pkt.

      Spędziliśmy ze sobą dużo czasu, nawet nie patrząc na zegarek. Przez ten czas dużo sobie opowiedzieliśmy. Po wyjściu Scrooge’a do domu całą noc nie mogłem spać. Bałem się, że to wszystko był sen i wszystko zniknie, a wujek nadal będzie tym starym skąpcem.

Igor Mnich, kl. VII – 11 pkt.

      Zapomniałem o swojej żonie, która była na zakupach, niestety nie lubiła Scrooge’a. […]

– Posłuchaj, wiem, że to jest dla ciebie trudne, ale możesz mu dać szansę poprawy.

– Nie! Mógł próbować wcześniej – krzyknęła.

– Ale on naprawdę się poprawił, lepiej teraz niż wcale – odpowiedziałem z nadzieją na zgodę.

Patrycja Niewiadomska, kl. VII – 11 pkt.

      Przed Wigilią Bożego Narodzenia byłem u wuja w kantorze, aby zaprosić go na wigilijny obiad. Jednak nie zrobił mi tej przyjemności i stanowczym głosem odmówił. Było mi bardzo przykro, wróciłem do domu jak pies z podkulonym ogonem.

Aniela Podborowska, kl. VII – 11 pkt.

– Wuju, co cię tu sprowadza?

– Przyszedłem do was na wigilię! Nie stójmy tak, chodźmy do stołu!

– Mój drogi, rozgość się, to są moi przyjaciele – powiedziałem pospiesznie i usiedliśmy do stołu. Scrooge wyglądał zupełnie inaczej. Był ubrany w odświętny strój, miał elegancko ułożone włosy, a przede wszystkim miał szeroki uśmiech na twarzy.

Marcel Siekierko, kl. VII – 11 pkt.

– Muszę odkupić choć w małym stopniu swoje winy, aby stać się lepszym człowiekiem – mówił, chodząc od kąta do kąta z lekkim smutkiem, lecz również z nowa nadzieją i planem  na życie.

[…] udaliśmy się do schroniska, które było niedaleko naszego miasta. Wyglądało, jakby potrzebowało remontu.

Weronika Miszkowicz, kl. VIII a – 11 pkt.

      Dzisiaj minęły trzy tygodnie od jego przemiany. Zyskał przyjaciół i dbał o najbliższych.  W dalszym ciągu miał gołębie serce, natomiast ja byłem cały w skowronkach, gdy patrzyłem na jego zmianę. Obecnie siedzimy przy jednym stole, jedząc niedzielny obiad.

Nicola Gajewska, kl. VIII b – 11 pkt.

Wymieniliśmy ze Scroogem jeszcze kilka słów na ten temat, a zanim się obejrzeliśmy, byliśmy już pod domem Boba. Wujek zapukał do drzwi, a po paru sekundach otworzyły się. Ujrzeliśmy zdumionego, ale uradowanego Cratchita.

  • Dzień dobry! Co panów tu sprowadza?- zadał pytanie, wpuszczając nas do środka.
  • Witaj, Bob.- przywitał się starzec.- Przepraszamy, że bez zapowiedzi…
  • Ależ nic się nie stało! Proszę siadać!

Zgodnie z jego prośbą, usiedliśmy w salonie.

Anna Godlewska, kl. VIII b – 11 pkt.

Z mojego punktu widzenia bawił się wspaniale oraz sprawiało mu to niemałą przyjemność. Nigdy wcześniej nie byłem aż tak szczęśliwy w tym wyjątkowym dla wszystkich dniu, lecz dla naszej rodziny był to naprawdę najpiękniejszy i najbardziej wyjątkowy dzień.

 

 

 

 

 

Opowiadanie twórcze na podstawie „Żony modnej” Ignacego Krasickiego – fragmenty najlepszych prac („Mistrz Lekkiego Pióra 2020/2021”)

 

 

Oliwia Brzeska, kl. VIII „a”  (15/18 p.)

 

   Ale to nie był koniec atrakcji na dzisiaj. Po obiedzie Filis i Piotr zostali poproszeni do ogrodu, gdzie czekała na nich jeszcze jedna atrakcja. Młodzi udali się do altanki.  Gdy spojrzeli w górę, na niebie rozbłyskały piękne fajerwerki, mieniły się różnymi kolorami. Małżonkowie przytulili się do siebie, byli rozmarzeni. Tak zaczęło się ich piękne i szczęśliwe życie.

 

 

 

Jan Szymański, kl. VIII „a”  (13/18 p.)

 

   Dłuższy czas zachowywała się arogancko wobec Piotra, ale pewnego dnia poszła  na pobliską łąkę nazbierać kwiatów na zbliżającą się imprezę. Ujrzała radosną młodą parę, która też zbierała kwiaty. Szczęścia, którego Marianna nie doświadczyła nigdy, czyli szczęścia w miłości. Wtedy coś w niej pękło, poczuła, że musi cos powiedzieć Piotrowi. Biegła najszybciej, jak mogła, żeby tylko nie było za późno […]Rzekła do swojego męża: „Nie zmieniaj nic, taki dom jest piękny, pokażmy gościom nasz skromny” i przytuliła go.

 

 

 

Zuzanna Legiewicz, kl. VIII „b”  (12/18 p.)

 

   Pewnego ranka, ja co dzień kobieta poszła wydoić krowy. Piotr w tym samym czasie zajął się zbieraniem jajek z kurnika. Zauważył w pewnej chwili, że kury wydają się zmęczone i przygnębione. Zlekceważył jednak ten fakt i zajął się swoimi obowiązkami.

 

 

 

Patrycja Niewiadomska, kl. VII  (12/18 p.)

 

Bardzo jej się spodobał wiejski wystrój domów oraz chat. Szybko się zaaklimatyzowała. Odpoczęliśmy kilka dni i postanowiliśmy wprowadzić małe zmiany, zaczęliśmy od ogrodu. Żona postanowiła, że posadzi kwiatki, ja natomiast zacząłem budować małą altankę za domem oraz poprawiłem ogrodzenie, ponieważ podczas mojej nieobecności trochę poluzowały się śrubki i kilka desek wypadło.

 

 

 

Zuzanna Żukowska,  kl. VIII „b”  (11/18 p.)

 

Piotr wstał i rzekł:

– Czy to tak miało wyglądać? – podszedł do małżonki – Perło moja, ja Cię wielbię, lecz bez wzajemności. Jaki sens jest tej miłości?

– Jaki sens ma, pytasz? Nie wiem… Tyś mnie okłamywał! Jedno mam, czego chciałeś- bogactwo!

– Skarbie mój, perło, różo, złota. Proszę nie mów tych słów. Ty pierwsza znać dałaś, że mnie nie kochałaś.

 

 

Kinga Lender, kl. VIII „b”  (11/18 p.)

 

   Z samego rana obudziła się szczęśliwa. Przyśnił jej się ogród pełen kwiatów, wszystkie koleżanki potwierdziły przybycie na bal organizowany przez nią , a szlachcic zamienił się w księcia z bajki. Lecz gdy wstała i wyjrzała przez okno okazało się, że to nie był sen.

 

 

Julia Ciszewska, kl. VII  (11/18 p.)

– Piotrze, nie rób tego, przestań!

Mężczyzna nie zwracał na nią uwagi, po dłuższym czasie ugasił stodołę. Zdenerwowany […] zaczął pytać gości, dlaczego nie pomogli, ale oni milczeli. Małżonka podbiegła do męża, przytuliła go i pocałowała, nigdy to się nie zdarzyło. Zdziwiony Piotr nie wiedział, co zrobić i tak skończył się ten dzień.

   Nazajutrz goście wyjechali oburzeni z powodu tej sytuacji, a para wyprowadziła się do miasta i zaczęła poznawać się na nowo.

 List Skawińskiego do współczesnego czytelnika (z opisem przeżyć wewnętrznych bohatera) – fragmenty najlepszych prac – „Mistrz Lekkiego Pióra 2019/2020”  (trzecie zadanie konkursowe)

 

Zuzanna Legiewicz – kl. VII „b”

[…]Miałem przed sobą kawałek mojego ukochanego kraju, który jak wiesz, jest dla mnie bardzo ważny. Po czterdziestu latach poza domem w końcu mogę mieć jego namiastkę na końcu świata.

                Zacząłem czytać „ Pana Tadeusza” , a moje łzy spływały na kartki. Nie wierzyłem w to, że trzymam polskie dzieło i dumę narodu. Chociaż wiedziałem, że egzemplarzy tej książki jest ogrom, to dla mnie liczył się tylko ten.

 

Zuzanna Żukowska –  kl. VII „b”

Opowiedziałem Tobie o tym, żebyś zrozumiał, że miłością nie musi być Ci chłopak czy dziewczyna, ale ojczyzna. Może to być hobby, jakaś rzecz, ukochane zwierzę, natura. Każdy i wszystko może być Ci miłością. Żeby to odkryć, niektórzy potrzebują nawet całego życia, a inni nigdy się tego nie dowiedzą, choćby mieli ją tuż obok siebie.

                Pamiętaj, ciesz się z tego, co masz i dziel się Twoim szczęściem.

 

Zuzanna Zuchniewska – kl. VIII

      Tęskniłeś kiedyś za czymś tak bardzo, że myśląc o tym, traciłeś nad sobą panowanie? Jeżeli tak, to podzielę się z Tobą moją historią, jeżeli nie – spróbuję Ci wytłumaczyć, jak to jest.

       […] Do tej pory zastanawia mnie, jakim cudem książka Adama Mickiewicza „Pan Tadeusz” znalazła się w paczce. Niektórzy powiedzą, iż to z jej winy zostałem zwolniony, gdyż nie zapaliłem latarni. Nie żałuję tego, co się wydarzyło. Gdy przypomniałem sobie ojczystą mowę, serce niemal podskoczyło mi do gardła.

       […] Teraz przemyśl pytanie z początku listu. Pamiętaj, aby zawsze dać upust emocjom, bo gdy będziesz je w sobie krył, nigdy nie będziesz sobą. A chyba na tym polega życie, prawda?

 

Aleksandra Załucka – kl. VII „a”

Życie dało mi w kość.

       Zawsze moje cele, kiedy już je osiągnąłem, stawały się moja porażkami. Pomyśl sobie, Mój Drogi, jak musiałem się czuć, gdy będąc chorym, zorientowałem się, że mój wspólnik mnie okradł, to było okropne! […] jakby wszystkie żywioły chciały mnie zaatakować, zniszczyć to, co zrobiłem. […]  Na szczęście spotykałem na swojej drodze dobrych ludzi, którzy pomogli mi, pocieszali. Ci ludzie… to jakby Bóg z nieba ich zsyłał. […]

       W życiu nie jest łatwo cokolwiek osiągnąć. Przez połowę życia się męczyłem, ale za to teraz mogę odpocząć.

 

Oliwia Brzeska – kl. VII „a”

       Opowiem o moim życiu, które opierało się na samych porażkach, lecz wreszcie odnalazłem swoje miejsce na ziemi.

       Zaczęło się od tego, że zostałem żołnierzem. Brałem wtedy udział w powstaniu listopadowym, w wojnie secesyjnej w USA czy bitwie na Węgrzech. Później próbowałem innych zawodów, podróżowałem po całym świecie, byłem majtkiem na statku, handlowałem w Brazylii, jednak zawsze wszystko kończyło się źle. […] w Aspinwall dowiedziałem się, że szukano kogoś na posadę latarnika. Byłem cały w skowronkach, gdyż to idealna praca dla mnie.

 

Wiktoria Charyton – kl. VII „a”

       Uważam, że niewielu ludzi przeżyło tyle co ja. Wciąż mam nadzieję, że w końcu ujrzę jakichś bliskich. Czasami bujałem w obłokach, wyobrażając sobie to wymarzone wydarzenie. Wielką przykrość sprawiło mi również odejście z latarni. Tam zaznałem najwięcej spokoju. Będąc sam, mogłem dokładnie wszystko sobie przemyśleć. Czułem się w pełni bezpieczny. […] Gdy dostałem nieoczekiwaną paczkę, w środku znalazłem książki mego narodu, coś jakby we mnie zapłonęło. Tęsknota za moim krajem zwaliła mnie z nóg. […] Podejrzewam, że podobne przygody więcej mi się nie przydarzą, bo przecież niecodziennie ktoś daje Ci takie prezenty.

 

Weronika Miszkowicz – kl. VII „a”

       Tego dnia znalazłem swoje miejsce i powołanie, z latarni widziałem las, był pełen życia. […] Bardzo często obejmowały mnie smutek i tęsknota za ojczyzną i rodziną. Czułem się wtedy przygnębiony, chodziłem z opuszczoną głową i nie zwracałem uwagi, co się wokół mnie dzieje. […] pewnego dnia zaczytałem się i straciłem poczucie czasu. Nie zapaliłem latarni, rozbił się statek. Zwolniono mnie, gdyż nie dotrzymałem obietnicy. Aktualnie czekam na prom płynący w stronę Nowego Yorku.

       Zawsze dotrzymuj danego słowa i wypełniaj obowiązki, bo ktoś może się na Tobie zawieść.

 

Martyna Pacek – kl. VII „a”

       Zawsze myślałem, że rozmaite plany na biznes są dobre, a w trakcie ich realizacji jakaś niewidzialna ręka mi wszystko psuła, robiła na złość i na przekór. Ale ja nigdy się nie poddałem. […] któregoś dnia wraz z jedzeniem przyszła do mnie paczka, nie wiedziałem od kogo, domyślałem się tylko. Gdy ją otworzyłem, kolana się pode mną ugięły i byłem zdezorientowany – książka pod tytułem „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza. Od razu zacząłem czytać, serce biło mi szybciej i szybciej, nigdy   w życiu nie czułem takiego smutku i nostalgii. Tęskniłem za Polską i wszystkim, co jest związane z ojczyzną. Czterdzieści lat nie widziałem Polski, tułałem się jak głupiec wszędzie, po wszystkich krajach świata, ale nigdy nie wróciłem do domu, czasami tylko myślałem o nim i robiło mi się bardzo przykro.

       […] Mój drogi Czytelniku, zawsze pamiętaj o swoim ojczystym kraju i pięknych drobiazgach, które się w nim znajdują. O najbliższych. Zawsze ludzie chwalą innych, a swego nie znają […] Doceniaj najmniejsze rzeczy, bo może Ci ich zabraknąć.

 

Wiktoria Wielesik – kl. VII „a”

       Kiedy jeszcze nie byłem latarnikiem, przeżyłem dużo katastrof, na przykład okradziono mnie, uratowano mnie ze złych rąk, dwa statki się rozbiły, ale nigdy się nie poddawałem i walczyłem o swoje. Bardzo trudno było w tamtych czasach, marzyłem, aby stał się jakiś cud. Kiedy płynąłem statkiem, natrafiłem na latarnię i konsul Stanów Zjednoczonych przyjął mnie na posadę latarnika (musiałem mu trochę o sobie opowiedzieć). Gdy dostałem tę pracę, byłem cały w skowronkach, to był ten cud, na który czekałem. Chciałem Ci tym udowodnić, że można się cieszyć z małych rzeczy. […] Powinieneś cieszyć się z tego, co masz, bo w każdej chwili możesz to stracić. […] Podziękuj swoim rodzicom za to, co dla Ciebie robią i spędzaj z nimi dużo czasu.

 

Maria Gronkowska – kl. VIII

       […] W środku znajdowała się książka Adama Mickiewicza pod tytułem „Pan Tadeusz”. Kiedy ją ujrzałem, zaparło mi dech w piersiach. Zacząłem ją czytać, książkę napisaną w moim ojczystym języku. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo tęskniłem za ojczyzną. Zacząłem płakać ze wzruszenia. Lektura tak mnie pochłonęła, że zapomniałem zapalić latarni, […] jeden ze statków rozbił się  na mieliźnie i straciłem pracę.

       Tęsknota za ojczyzną może być bardzo silna, mam nadzieję, że Ty nigdy nie będziesz musiał jej doświadczyć. Nie warto też się poddawać, kiedy coś Ci w życiu nie wyjdzie, trzeba iść dalej i mieć nadzieję, że kolejnym razem się uda.

  

Nicola Gajewska – kl. VII „b”

[…]”Pan Tadeusz” autorstwa pana Mickiewicza zawładnął mną całkowicie, czytałem wersy z zafascynowaniem i podekscytowaniem, nie mogąc się oderwać. Przypomniałem sobie stare czasy, tonąc we wspomnieniach, gdy miałem 20 lat.

                Książka ta spowodowała,iż zaniedbałem obowiązki, przeze mnie na morzu wydarzył się wypadek, na szczęście bez ofiar śmiertelnych- nie zapaliłem latarni!

                Izaak nie ukrywał irytacji i żalu do mnie, w końcu ofiarował mi swoje zaufanie, momentami   nienawidzę siebie za ten błąd.

 

 

Dalsze losy Balladyny – fragmenty najlepszych opowiadań (drugie zadanie konkursowe – „Mistrz Lekkiego Pióra”)

 

Nicola Gajewska, kl. VII b,  Balladyna ponosi karę za swoje zbrodnie

Już po raz kolejny ujrzała blask, jednak kobieta zdecydowała się tym razem uciekać i biec            przed siebie. Śliska i wilgotna gleba spowodowała jednak to, iż władczyni przewróciła się. Leżąc                   na mokrej ziemi, skierowała ku górze swoje oczy. Tym razem z dziwnego blasku wyłoniły się dwie postacie, których twarze były bardzo znajome.

Balladyno, nie unikniesz przeznaczenia- rzekły i znowu zniknęły sprzed jej  oczu. Wszystko było   jasne- to były duchy Kirkora i Aliny.

Ciężko oddychając, królowa powstała i zaczęła biec, mając nadzieję, że więcej istoty jej nie nawiedzą.

 

Zuzanna Zuchniewska, kl. VIII, W imię sprawiedliwości

   Kobietę zamurowało. To był jakiś żart? W jej zamku, ot tak pojawia się obcy człowiek, wmawia jej, że się znają i w dodatku mówi, że o wszystkim wie. Tylko jakim „wszystkim”?

– Nie bój się, nikomu nie powiem – chciał powiedzieć coś jeszcze, ale Balladyna przerwała mu.

– O czym wiesz?

– O twojej siostrze, moja droga, o wygnaniu z zamku matki, gdy nie miała gdzie się podziać,                  o biednym Kostrynie, którego zatrułaś – zaakcentował ostatnie słowo i posłał jej kolejny uśmiech. Siostra Aliny podniosła się z tronu, patrząc na niego z przerażeniem.

– Skąd? – wydusiła z siebie tylko jedno słowo. Nie uzyskała odpowiedzi, lecz chichot tajemniczego mężczyzny.

  

Oliwia Brzeska, kl. VII a, Niezniszczalna

   Główna bohaterka wróciła do władzy jako lepsza wersja siebie. Nie chciała być już wyrodną córką     i siostrą ani zabójczynią. Postanowiła przyznać się do błędu i zaprosiła poddanych do wielkiego, pięknego zamku, aby wyznać prawdę.

   Gdy wszyscy się zebrali, królowa powiedziała, że to ona jest morderczynią von Kostryna oraz pięknej Aliny. Żałowała, że zamknęła matkę w wieży. Wtedy zjawili się Chochlik i Skierka.

– To ja powinnam zostać skazana na śmierć.

– Nie możemy cię zabić, dzięki czerwonej plamie na czole jesteś nieśmiertelna – odpowiedzieli Chochlik i Skierka.

  

 

Wiktoria Charyton, kl. VII a, To nie jest koniec

   Nagle nad moją głową rozprzestrzenił się mocniejszy niż wcześniej powiew. W jednej chwili spojrzałam w górę, aby sprawdzić, co to jest. Ujrzałam cztery latające duchy, które mi kogoś przypominały. Po chwili namysłu już wiedziałam, kto to jest. Alina, Kirkor, Kostryn, moja matka… Czyżby? Ze strachu zaczęłam szybko uciekać. Jedna ze zjaw nadal za mną podążała, natomiast reszta pozostała w oddali, za mgłą. Odwróciwszy się, rozpoznałam tę osobę. Przecież to Alina!

– Hej, Balladyno, już mnie nie pamiętasz, własnej siostry? – zapytała.

Ja stanęłam i zaniemówiłam.

– Tak szybko zapomniałaś, jaką krzywdę mi wyrządziłaś – westchnęła z żalem, który oczywiście wcale nie był prawdziwy. Po tych słowach nagle umilkła i pozostał po niej tylko cień.

 

Zuzanna Legiewicz, kl. VII b, Poszukiwania

[…]Gdy dotarłam, okazało się, że go tam nie ma. Zdenerwowałam się niesamowicie, a moja twarz stała się cała czerwona. Nie miałam innego wyjścia niż samodzielne szukanie miejsca do schronienia. Kilka mil od miasteczka znalazłam stary opuszczony klasztor. Wydawał mi się on idealny do spędzenia nocy. W środku było mnóstwo obrazów oraz rzeźb, które wyglądały znajomo, ale nie zwróciłam na to większej uwagi. Stwierdziłam, że poszukam jakiegoś materiału, którym mogłabym się okryć na czas snu.

 

Jan Szymański, kl. VII a, Powrót i kara

   Nagle zobaczyła jednego z żołnierzy armii Kirkora, wracał do domu. Rycerz, ujrzawszy Balladynę, podszedł do niej szybkim krokiem i zaczął składać najszczersze kondolencje z powodu śmierci męża. Królowej jednak to nie interesowało, nie czuła żalu. Odpowiedziała:

– Dobrze, dobrze, Kirkor nie żyje i mam dość tego! Nie mam męża, koniec, kropka.

   I odeszła w stronę  w stronę wioski, gdzie życie toczyło się jak zwykle. Kupcy chodzili po domach, roznosząc towary, listonosze roznosili listy. Balladyna szła sama, bez straży narażona na różne niebezpieczeństwa. Spotkała kanclerza, który ostrzegł ją, że jej rządy nie odpowiadają poddanym. Bardzo zdenerwowała się na sługę i postanowiła się go pozbyć. Wymyśliła, że zaprosi go na ucztę        i otruje.

 

Wiktoria Wielesik, kl. VII a, Balladyna nie panuje w zamku

– Młodzieńcze, czy jest może jakiś domek, w którym mogłabym zamieszkać? – zapytała królowa.

– Nie zabije mnie pani tak jak innych? – upewnił się chłopiec.

– Nie, bo chcę się stać dobrą osobą, straciłam już zamek, sławę, mamę, jedyną siostrę                          Alinkę – westchnęła Balladyna.[…]

   Doszła na miejsce i zakwaterowała się w domku nad jeziorkiem. Od tej pory nikt już jej nie widział   w lesie ani w okolicy […]. Można powiedzieć, że Balladyna wiodła normalne życie i nie miała zamiaru  z nikim utrzymywać kontaktu ani nie chciała panować jako królowa.

 

Aleksandra Załucka, kl. VII a, Śmierć goni każdego

   Nadszedł dzień, w którym miałam zeznawać. Od samego rana byłam zestresowana i niespokojna. Choć pełniłam funkcję królowej, miałam negatywne myśli co do wygrania rozprawy w sądzie. Powtarzałam ciągle: „Przyznać się czy nie?”.[…]

   Niespodziewanie zamknęły się drzwi, kiedy obserwowałam z okna wielki wodospad, widok był przepiękny. Odwróciwszy się, zauważyłam Alinę, Wdowę i Kirkora. Siostra trzymała dzban i nóż, matka szubienicę, a mąż drugi nóż. Zaczęli iść w moją stronę, a ja zaczęłam się cofać. Nagle zniknęli,  a po chwili znów pojawili się przede mną. Ze strachu wypadłam z okna.

   I właśnie taka była ich zemsta. Teraz jestem samotna, smutna oraz mam karę wymierzoną          przez diabła kierującego piekłem. Żałuję wszystkiego….

 

Maria Gronkowska, kl. VIII, Przemiana

    Po kilku dniach Balladyna wyzdrowiała, ale była bardzo przygnębiona. Gdyby mogła, to najchętniej naprawiłaby wszystkie swoje błędy. Po długich przemyśleniach postanowiła, że zrzeknie się władzy,   w końcu, aby ją zdobyć, wyrządziła ogromną krzywdę innym ludziom. Kobieta wyprowadziła się           z zamku i znalazła mały dom w mieście, w którym zamieszkała. Nadal jednak jej samopoczucie nie poprawiało się, nie miała chęci do życia. Po pewnym czasie postanowiła, że będzie czynić dobro,     aby zrekompensować dawne zbrodnie. Zaczęła pomagać biedniejszym ludziom, oferując ubrania          i jedzenie, sprzątając domy starszym osobom oraz gotując im.

 

 

 

 

Wizyta lisa na planecie Małego Księcia – fragmenty najlepszych opowiadań (pierwsze zadanie konkursowe)

 

W czwartek rano przyszedł do mnie list z planety B-612 od Małego Księcia:

Witaj Lisku!

Chciałbym Cię serdecznie zaprosić na moją skromną planetę.

W końcu Ci przedstawię kochaną różę i zobaczysz u mnie zachody słońca.

Mam nadzieję, że w piątek przybędziesz i zostaniesz do soboty.

                                                               Pozdrawiam.

                                                             Mały Książę

   […]W końcu usiedliśmy sami, wyjąłem maślane ciasteczka z malutkiego plecaka.

– Słuchaj, gdy byłeś na Ziemi, mówiłeś, że oglądasz zachody słońca po czterdzieści, pięćdziesiąt razy,   a mnie pokazałeś tylko dwa. Czy coś się zmieniło? – spytałem.

– Dalej je kocham, ale są rzeczy ważne i ważniejsze – odpowiedział Mały Książę.

Martyna Pacek, kl. VII „a”, Odwiedziny na planecie przyjaciela

 

   Rano obudziły mnie jasne promienie światła, które jak się okazało,  pochodzą od słońca. Zdenerwowana Róża nie spała już od dawna, czekając na wyjaśnienia. Nasz gość siedział zamyślony, patrząc w niebo. Postanowiliśmy z Różą podjąć pierwszy krok i porozmawiać z lisem.

    Podeszliśmy do niego, jednocześnie obmyślając plan na rozmowę z nim. Stresowałem się jak nigdy ze względu na to, że od dawna nie rozmawiałem z nikim oprócz Róży. Gdy dotarliśmy, lis nawet nie drgnął. Zaczęliśmy rozmawiać, Róża wsłuchiwała się w mój dialog  z lisem, sama nie dodając nic          od siebie. Niesamowicie mnie to zasmuciło, ponieważ oczekiwałem wsparcia z jej strony. Od naszego gościa dowiedziałem się, że gdy byłem w mojej podróży na Ziemi, to zostaliśmy przyjaciółmi.

     W tym momencie wróciły wszystkie wspomnienia i było mi niezmiernie miło, że mój przyjaciel postanowił mnie odwiedzić.

Zuzanna Legiewicz, kl. VII „b”, Spotkanie z lisem

 

   […] dym, który wydobywał się z silnika, był bardzo gęsty i otaczał cały kosmiczny samolot. Moje emocje rosły! Ciągle sobie powtarzałem: „W końcu się doczekałem, w  końcu się doczekałem…” .Nie mogłem usiedzieć na miejscu, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.[…] Miałem dużo wolnego czasu, dlatego zacząłem wymyślać nazwę pojazdu: „Kalosz? Nie… Oswoić? Nie… Choinka? Nie…”. Już wiem: „OSWOJONA CHOINKA!”. Tak właśnie nazwałem maszynę. Słowo „oswoić” kojarzyło mi się z Małym Księciem jak z nikim innym! To właśnie on mnie pierwszy oswoił, a jago nauczyłem, co to znaczy kochać i doceniać nawet te najmniejsze rzeczy. Z nudów przypomniałem sobie nasze całe spotkanie, rozmowy…

Aleksandra Załucka, kl. VII „a”, W końcu się doczekałem

   Pewnego czerwcowego dnia, kiedy słońce było wysoko na niebie, chciałem znaleźć się w innym miejscu niż tylko w samym środku nudnej pustyni. Czułem się samotny i brakowało mi przyjaciół. Wtedy przypomniało mi się spotkanie z Małym Księciem, gdy tak dobrze się razem bawiliśmy. Nauczyłem go wtedy bardzo dużo o życiu. Miałem nadzieję, że wykorzysta zdobytą wiedzę. Nadeszła pora, by to sprawdzić. Postanowiłem odwiedzić mojego przyjaciela.

[…] Posługiwał się stwierdzeniem: „Na zawsze jest się odpowiedzialnym za to, co się oswoi”. Oswoił swoją różę, musiał się nią opiekować, jak najlepiej potrafił. Zapamiętał też myśl: „Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Nie liczył się dla niego wygląd róży, lecz piękne było to, co miała w środku”.

Oliwia Brzeska. Kl. VII „a”, W odwiedzinach u Małego Księcia

 

Po jakimś czasie w oddali ujrzałem małą stojącą postać. Mały Książę podlewał właśnie swojego kwiatka, widać było, że się o niego troszczy. Wypatrzyłem malutką, unoszącą się rączkę, którą zaczął mi machać.[…] Podszedłem do niego i mocno go uścisnąłem. Róża zaczerwieniła się jeszcze bardziej    z zazdrości i zawołała Małego Księcia, aby ją przysłonił. Oczywiście to wykonał. Powiedział mi, że      po powrocie na planetę wszystko zrelacjonował Róży. „Ludzie są zwykłymi egoistami, dlatego nie mogłem znaleźć żadnego przyjaciela” – to właśnie były jego słowa. Pomimo iż przeżył tak wiele przygód, nadal był podporządkowany swej przyjaciółce”.

Wiktoria Charyton, kl. VII „a”, Wielka Podróż

 

   Tego ranka Mały Książę jak co dzień przyszedł do swojej róży, aby się z nią przywita. Tuż po tym miał w planie sprawdzić, czy nie wyrosły kolejne baobaby, które zagrażały jego małej planecie. Kiedy wrócił z Ziemi, drzewa zarosły prawie całą jego krainę, zabijając niemal przy tym jego kwiat. Zadbał o asteroidę i podzielił się z ukochaną swoimi przygodami wśród gwiazd.

   W trakcie wędrówki, kiedy rozglądał się za drzewkami, jego uwagę przyciągnął rudy ogon.  Z zaciekawieniem podszedł do znaleziska i wtedy wiedział już, iż nie był to tylko ogon, a lis. Jego przyjaciel z Ziemi. To on nauczył go, co to znaczy „oswoić”, pokazał mu, czym jest naprawdę przyjaźń. Chłopiec uśmiechnął się i pomachał do niego.

– Co cię tu sprowadza? – zapytał i usiadł obok niego na ziemi.

– Nudno tam bez ciebie – odparł lis. – Witaj!

Zuzanna Zuchniewska, kl. VIII, Odwiedziny

 

   Najpierw Mały Książę pokazał mu baobaby. Opowiedział jeszcze raz o tym, że musi je wyrywać, aby jego planeta nie została zniszczona. Następnie pojawili się przy wulkanie, który nie był zbyt czysty, gdyż tego dnia z powodu odwiedzin lisa chłopiec nie zdążył posprzątać. Zapewnił jednak przyjaciela, że to zrobi po zakończeniu jego wizyty. W końcu podeszli do róży, która spała. Mały Książę wyznał gościowi, że teraz wstydzi się tego, iż twierdził, że jego kwiat jest taki sam jak inne. Podczas swojej podróży na Ziemię zrozumiał to, iż róża jest wyjątkowa […].On kochał ją, a ona jego i to czyniło ją nadzwyczajną.

Maria Gronkowska , kl. VIII, Wizyta lisa